
Niedaleko Kłajpedy (jakoś bajkowo niezwykle mi się ta nazwa kojarzy), w Utriai stoi zaprojektowany przez biuro architektoniczne Natkievicius dom, który zdaje się unosić w powietrzu. Ma wszystko to co we współczesnej architekturze najważniejsze. Przemyślaną formę, dużo przestrzeń, drewno i beton i to „coś” co powoduje, że nie jest zwykły. Zleceniodawca jest … właścicielem kurzej i świńskiej fermy :-) Wbrew stereotypom, prawda?
Dom miał być w zamyśle jak Arka Noego, i coś w tym jest. Zupełnie jakby „dom nurzał się w zieloność i jak łódka brodził”.
Bardzo lubię domy, które po zmroku, oświetlone wewnętrznym światłem nabierają innej formy i wyglądają „jakoś”. Ten aspekt często umyka architektom, a szkoda. W naszej strefie geograficznej, kiedy w zimie od wschodu do zachodu słońca często jest się poza domem, to jak dom wygląda nocą ma jednak spore znaczenie.





